wykrywacz_laptopow_smallW ostatnim czasie co forum/grupa ktoś rozpoczna przydługawądyskusję w stylu (pisownia oryginalna, 2009-12-29, usenet pl.comp.pecet):
Wczoraj paru znajomkom obrobili samochody zaparkowane w okolicach knajpy (+/- uliczka do Warszawianki przy Puławskiej), złodzieje wybili szyby i ukradli laptopy (szczęśliwie służbowe, ale nieszczęśliwie dodatkowo razem z nowiutkimi komórkami w pudełkach, prezent świąteczny), ale tym, co lapków nie mieli nie włamywali sie (…). „Przyjechana policja twierdziła, ze złodzieje mają czujniki, które wykrywają laptopy ukryte w bagaznikach i wchodza wtedy na pewniaka. Niby wszystko mozliwe, ale czy az tak?

Ja mam przedziwne wrażenie, że to Ci sami złodzieje, co jeszcze nie tak dawno (w tym miejscu wypowiedź zaczyna ociekać sarkazmem)  biegali po parkingach z ciekłym azotem, którego używali przy włamaniach.

Najciekawsze są teorie snute przez osoby komentujące – najciekawsza to jest oczywiście teoria „pola wokół baterii litowo-jonowej”. Pole oczywiście jest wielkie wokół samochodu, ale tylko wtedy, gdy stoi w kartoflisku… Osoby to piszące powinny chociaż 10 sekund się zastanowić i przypomnieć sobie podstawowe prawa fizyki, dodać do tego jeszcze różne inne „pola” w okolicy samochodu  – nawet te związane z jego własnym akumulatorem, no ale on przecież może być „żelowy” a to już pewnie inny kształt pola (tak, tutaj też był sarkazm, czasem muszę tłumaczyć mój przyciężkawy humor). Chyba jest jasne, że taki akumulator ma na tyle mały prąd, a dodatkowo fakt prawie idealnej klatki Faradaya  (samochód ma okna) powoduje, że nawet te wspominane technologie zza naszej wschodniej granicy obniżają praktycznie do zera możliwość posiadania przez złodzieja takiego sprzętu.

wykrywacz_laptopow

Ktoś tam mocno się wykłóca, że to pewnie wykrywacz WiFi („bo Vista w trybie uśpienia ma podniesiony interfejs WiFi”). Nie mam ochoty o tym dywagować, bo stawiam ten temat na równi z bezbarwną farbą w aerozolu, która użyta do pomalowania tablic rejestracyjnych skutecznie uniemożliwia zrobienie zdjęcia przez fotoradar.

Mój wniosek, co do policjanta, który tak się wypowiedział:

  • policjant robił z poszkodowanego idiotę,
  • ktoś z tego policjanta zrobił wcześniej idiotę (kolega z pracy, który wyczytał to.. na jakimś forum),
  • policjant naoglądał się serialu  CSI, dr House i Klanu.

Chyba nie trzeba przypominać, że w bagażniku nie zostawia się żadnego wartościowego sprzętu! Złodziej dobrze wie, gdzie się dobrać, żeby znaleźć wartościowe rzeczy – wystarczy zaobserwować samych wysiadających (najczęściej najpierw się wrzuca laptopa na przednie siedzenie, potem przekłada się do bagażnika).

Swego czasu kilku kolegów z firmy (dwóch w jednym tygodniu) w stolicy dało się złapać na przebitą oponę – po powrocie do samochodu okazuje się, że koło nie ma powietrza. Zabierają się do wymiany ‘kapcia’, oczywiście torba z notebookiem ląduje na tylnym siedzeniu, lub w bagażniku. Po zakończeniu prac okazuje się, że laptop zniknął, nawet nie wiadomo kiedy.

Trzeba po prostu włączyć myślenie – w przypadku netbooków kradzieże będą jeszcze łatwiejsze (mniejsze gabaryty). No i mała uwaga – czasami wartość kawałka elektroniki jest stokroć mniejsza, niż dokumentów  znajdujących się na dysku- pamiętajmy o kopiach bezpieczeństwa i szyfrowaniu danych.



 Subskrybuj (FeedBurner)