Jak dbać o akumulator
akcesoria, hardware Listopad 21st, 2008
Na temat akumulatorów w laptopach narosło mnóstwo mitów. Przedziwne jest, że właściciele notebooków bardziej dbają o baterię odprawiając dziwne rytuały „poparte wiedzą informatyka, co się zna” a jednocześnie paluchami dotykają ekranu, przegrzewają komputer kładąc go na kołdrze, czy wywijając nim na wszystkie strony, czego np. twardy dysk za bardzo nie lubi. Postaram się w tym artykule wyjaśnić część wątpliwości…
Do napisania tego tekstu zainspirowała mnie wizyta u znajomych. Zakup nowego laptopa (jak większości dóbr o ponadprzeciętnej cenie) powoduje czasowe przesadne dbanie o jego elementy. Zaczyna się oczywiście od wycierania ekranu jakąś magiczną ściereczką z mikrofibry, odkurzanie itd. – ja też się zaliczam do tego grona… Zastanowiła mnie natomiast częsta praktyka pracy bez akumulatora.
W przypadku baterii – świadomość użytkowania nie jest dobra. Ze znanej mody jest np. praca laptopa z wyciągniętym akumulatorem, strach przed rozładowaniem, pytania na fora o to „jak sformatować” itd. Postaram się opisać, zrobić, aby po kilku miesiącach nasz laptop nie krzyczał po 20 minutach pracy o podłączenie zasilacza sieciowego.
Troszkę teorii… W praktyce obecnie stosowane są akumulatory Ni-Mh (Niklowo-Wodorkowe) oraz Li-ion (Litowo-jonowe). Ten drugi rodzaj jest najczęściej stosowany, Ni-Mh odchodzi do lamusa. Ogniwa te, jak nazwy wskazują są związkiem chemicznym – a takie po pewnym czasie tracą swoje właściwości (niezależnie od tego, czy je używamy, czy nie…), ale o tym za chwile.
Formatowanie
Kupujemy nowego laptopa, nowy telefon komórkowy, czy aparat fotograficzny. Pierwsze, co robimy to „formatowanie baterii”, czy pełne naładowanie i rozładowanie. Podstawowa sprawa – nie wiem, skąd się wziął ten termin i czemu tak często jest podawany (nawet w fachowych publikacjach) – ale należy zapamiętać jedną rzecz… Akumulator się formuje – formatuje się np. twardy dysk. Po zakupie nowego urządzenia ładujemy więc „do pełna” (nowe ogniwa powinny być sprzedawane w stanie ok. 40-60% pełnej pojemności) i to wszystko.
Strach przed rozładowaniem
Czego najbardziej należy unikać? Krótkich rozładowań i zbyt długiej pracy na 100% akumulatora. Jak to wygląda w rzeczywistości… Laptop pracuje sobie grzecznie w jednym z pomieszczeń mieszkania / biura. Przenosimy się do salonu, czy idziemy na spotkanie – wtedy panika. Biegiem, żeby przypadkiem laptop nie był odłączony od zasilania sieciowego dłużej, niż parę minut. Błąd – nie należy tak robić. Krótkie rozładowania skracają bardzo żywotność ogniw, dodatkowo rozkalibrowując je. W takiej sytuacji najlepiej już pracować na zasilaniu bateryjnym do ok. 40-60% pojemności i dopiero wtedy podłączyć zasilacz. Tutaj już pewnie część czytelników się skrzywiła, to warto coś wyjaśnić – ogniwa Li-Ion nie mają efektu pamięci. Można więc spokojnie podłączyć telefon komórkowy do ładowania (jak ma jedną kreskę), niż czekać do rana i w nocy zostać zbudzonym efektownym „tirlitirli… parę minut przerwy tirlitiri” (sygnał o rozładowaniu). W tej sytuacji dużo gorsze będzie, jak potem rano podłączymy urządzenie na kilkanaście minut (częściowe doładowanie).
Dbamy o nasz akumulator, od miesiąca nie jest odłączany od prądu – no to warto go rozładować. Akumulator nie powinien być przechowywany w 100% naładowania – te procesy chemiczne najbardziej mu szkodzą. Zaprzyjaźniony spec od laptopów (naprawiał już notebooki, jak ważyły tyle, co komputer stacjonarny) twierdzi, że chociaż raz w miesiącu, lub co 20 cykli częściowych doładowań należy wykonać pełne rozładowanie. Jak już rozładowujemy – nigdy do końca! Nawet w Windowsie jest opcja, która automatycznie uruchomi tryb hibernacji w zależności od konfiguracji – a zalecane to 2-3% Następuje wtedy kalibracja. Akumulator w laptopie składa się z kilku ogniw (najczęściej 3,7V), które po odpowiednim łączeniu biegunów dodatnich i ujemnych dają pożądaną pojemność i napięcie wyjściowe. Efekt takich połączeń można zaobserwować w domowych urządzeniach – chyba znamy „starą sztuczkę”, że gdy baterie w pilocie od telewizora odmówią posłuszeństwa, to należy je zamienić miejscami – rozładowywanie ogniw nie jest symetryczne. Głębokie rozładowanie (ale nie do zera – rezystancja wewnętrzna wzrasta) pozwala na kalibrację, czyli wyrównanie poziomów napięcia.
Są niektóre laptopy (np. Toshiba), które automatycznie po spadku pojemności do chyba 94% wznawiają ładowanie – więc w takich przypadkach warto częściej wykonać rozładowanie.
Oszczędzanie baterii
Co, jak co – ale nie unikniemy zakupu nowego akumulatora po kilku latach, to tylko chemia. W teorii Li-Ion przeznaczona jest na ok. 400-500 cykli ładowań, co daje 3 lata. Normy dobrych producentów podają, że po takim czasie akumulator nie może stracić połowy swoich właściwości, ale przy odpowiednim dbaniu (czytaj: nie należy szkodzić) jest to nawet 90%. Sam posiadam laptopa od ponad roku i nie widzę, żeby było to nawet kilka procent a praktycznie codziennie przechodzi pełen cykl ładowania). Przy zakupie laptopa należy też sprawdzić datę produkcji baterii – bo jak można doczytać się w gwarancji, jest na niego krótsze wsparcie producenta.
Temperatura – to podobno najbardziej zabija związek Li-Ion (w przypadku niektórych wybuchających notebooków nam też się może oberwać, ale to jest właśnie kwestia przegrzania). Do tego jak dojdzie przechowywanie w pełni naładowanym – tym bardziej. Polecam eksperyment – kupić tanie akumulatory typu „paluszki”, naładować jeden do 100%, drugi do około 40-50% i zostawić je w temperaturze 40-50stopni (np. w okolicach pieca). Ten naładowany już po 2-3 miesiącach będzie bezwartościowy, ten drugi ma szansę jeszcze odzyskać z 60% sprawności. Tutaj chyba oczywiste, że w laptopie występują duże temperatury (szczególnie, jak komputer wsadzimy w pościel, jak w ogóle wpuszczamy notebooka do łóżka…). Podkładka chłodząca pod laptopa może więc być dobrą inwestycją.
Przechodzę teraz do kwestii pracy bez akumulatora. Technicznie jest to oczywiście możliwe – gdy laptop pracuje na zasilaczu sieciowym, to nie potrzebuje baterii. Faktem jest też, że laptop może pracować bez ekranu LCD, czy dysku twardego… W której instrukcji jest napisane, żeby laptop pracował bez akumulatora? Gdzieś kiedyś obiło mi się o uszy, że Acer potrafi takie coś podać w instrukcji – ale to jest jakaś bzdura, może błędy konstrukcyjne, które nie wynikają z typowego działania Li-Ion, dzieżko powiedzieć. Bateria taka ląduje najczęściej w szufladzie, ma oczywiście nominalny stan naładowania. Jak już musimy tak robić, to najlepiej rozładować ją do połowy i wsadzić do lodówki. Baterię wcześniej owinąć szczelnie… papierem toaletowym (zabezpieczenie przed skraplaniem wody), folią aluminiową spożywczą i wsadzić w dobrych worek ze struną (np. taki, jak są na lotniskach). Co pewien czas (np. 2 miesiące) wyjąć baterię, zostawić na kilka godzin (całą noc) do wyrównania temperatur (nigdy na słońcu, ani tym bardziej grzejniku!) i wykonać pełen cykl ładowania/rozładowania.
Kolejna sprawa z brakiem baterii – pomijam już fakt, że jest to rodzaj podtrzymania zasilania i nie stracimy efektów swojej pracy. W niektórych przypadkach jest to też element konstrukcyjny, usztywniający obudowę. Są jednak przypadki, że można bardzo szybko uszkodzić komputer. Są np. modele IBM (teraz to już Lenovo), które dość szybko potrafiły powitać użytkownika komunikatem „CRC error” (wymiana płyty głównej, lub inne magiczne zabiegi).
Na koniec małe podsumowanie – używajmy baterii. Nie widziałem jeszcze, aby ktoś wyciągał akumulator z telefonu, jak jest w domu (chociaż pewnie żaden model nie zechce się uruchomić), lub pracę 24h/dobę przy podłączonym zasilaczu. Za kilka lat nie ominie nas zakup nowej baterii (lub regeneracja), ale w dzisiejszych czasach zakończy to się pewnie zakupem nowego laptopa.
Aktualizacja (22.11.2008 / 14:20)
- Dostałem linka do ciekawego artykułu w tym samym temacie: „Szybki poradnik dotyczący baterii w laptopie„.
- Co do „efektu pamięci”, przechowywania itd. artykuł dotyczy ogniw Li-Ion.
(11) Komentarze w “Jak dbać o akumulator”
Dodaj Komentarz
Zabezpieczenie CAPTCHA (przepisywanie kodu z obrazka) jest uciążliwe, jednak chroni stronę przed ogromną ilością spamu. Na blogu działa także filtr - w sytuacji, gdy użyjesz dwóch (lub więcej) linków, komentarz będzie czekał na akceptację administratora.

Listopad 21st, 2008 o godzinie 14:32
Mam IBM t40 – t41 i compaq jeden IBM na stale w stacji dokujacej robi za komputer domowy drugi prawie calkowicie przenosny i prawie ciagle rozladowany no i compaq totalnie awaryjny wlaczany malo kiedy ale okolo roku chodzil 24h jako komputerek do pobierania i wysylania danych p2p.
Baterie sa w wieku 3 lat z roznica 3-4 miesiecy. I tylko compaq ma 80% zuzycia baterii a oba IBM maja 45% wiec nie wiem gdzie jest praktyka a gdzie teoria (diagnostyka robiona programikiem NHC 2.0 ktory standartowo mam w wersji free do kontroli predkosci komputerkow (w celu oszczernosci energii i regulacji temperatury)
zaznaczam ze baterii nigdy nie wyjmuje. Ale czasem robie sobie odwyk od komputera i wszystkie 3 akumulatory trafiaja do zamrazarki na 2-3 dni z maksymalna jej moca :D i 2-3 dni dochodza do siebie zawsze 3szt tyle samo czasu. Koniec odwyku i powrot do dzialania :D nie wiem jaki z tego wniosek ale najwyrazniej sposob atakowania i uzywania baterii nie ma prawdziwego wplywu na jej zuzycie. Serio kazda z nich traktuje ekstremalnie w innym kierunku z tego co przeczytalem powyzej i roznicy nie widze. czas pracy wszystkich baterii to od 1,5 godziny do 3 w zaleznosci od stopnia swiecenia matrycy +- 40minut obciazenia procesora +- 30 minut.
Z Wyrazami Szacunku dla autora
Marcin
Listopad 21st, 2008 o godzinie 15:12
Witaj Marcin, dzięki za wypowiedź. Co metody z zamrażarką – opiszę to pewnie następnym razem.
NHC – program na tyle mi się spodobał, że zakupiłem na niego licencję (szkoda tylko, że od roku nie było żadnej nowej wersji a samodzielne oprogramowanie go do pracy np. z netbookami wymaga sporych umiejętności).
Listopad 21st, 2008 o godzinie 19:52
Co do pracy bez baterii:
When possible, remove Li-ion batteries while operating from AC as the notebook gets hot enough inside for that to damage the battery in the long run, even if charging is stopped.
(http://www.thinkwiki.org/wiki/Maintenance)
„Jak już musimy tak robić, to najlepiej rozładować ją do połowy i wsadzić do lodówki.”
Z tego samego źródła, o bateriach Li-ion:
10-15C is recommended
Listopad 21st, 2008 o godzinie 21:28
Zgadzam się w 100% Wreszcie ktoś to napisał wyraźnie. Trzeba wiedzieć trzy rzeczy o dzisiejszych bateriach w laptopach.
1. Bateria jest przewidziana na ok 2-3 lata pracy. Taka jast jej konstrukcja. Potem się zużyje i koniec.
2. Najgorsze zło dla baterii to wysoka temperatura.
3. Jeśli wiesz, że nie będziesz korzystał z baterii więcej jak tydzień to ją rozładuj do połowy o odłóż.
Nie rozumiem ludzi, którzy wyjmują baterię lub czekają aż się rozładuje lub naładuje do końca. To jakieś mity. Kiedyś stosowałem się przez rok do tych mitów w jednym laptopie a potem rok bez mitów robiłem co ciciałem z podobnym modelem. Nie było żadnej różnicy w spadku wydajności. Więc po co się męczyć wyjmować czekać itp? Za 3 lata i tak prawdopodobnie wymienimy laptopa na nowy lub po prostu kupimy nową baterię. W najgorszym przypadku można ją zregenerować za pół ceny ale i tak bardziej się opłąca kupić oryginalną. Laptop na służyć nam a nie my jemu.
Listopad 22nd, 2008 o godzinie 14:42
@bhm: tutaj może autor miał na myśli temperaturę baterii w laptopie, ale szkodliwe jest trzymanie baterii w 100% naładowanej (ja np. używam laptopa w domu na podstawce chłodzącej – nie dość, że wygodnie, cicho to jeszcze troszkę dłużej elementy będą miały „życia”). 10-15 stopni – baterie w magazynach nigdy nie leżą w lodówkach (no mooooże jak jest zima, ale to reguluje matka natura). Przy różnych testach (gdzieś wyszukam te dokumenty) robiono badania, że przy niskiej temperaturze (trochę powyżej zera) Li-Ion ogniwa najlepiej sobie radzą. Nie można oczywiście ich wsadzić na pół roku do zamrażalnika (ale np. wsadzenie na 2 dni szczelnie opakowanej baterii LiIon do zamrażalnika zwraca jest dużo żywota).
Listopad 24th, 2008 o godzinie 10:07
Taka ciekawostka z Appla:
„MacBook i MacBook Pro: Komputer Mac zmniejsza szybkość procesora po wyjęciu baterii przy pracy z zasilaczem prądu przemiennego.
Dotyczy produktów: MacBook Pro, MacBook W przypadku wyjęcia baterii z komputera MacBook lub MacBook Pro, komputer automatycznie zmniejsza szybkość procesora. Zabezpiecza to komputer przed nieoczekiwanym zamknięciem w sytuacji, gdy komputer wymaga więcej energii, niż może dostarczyć sam zasilacz.”
Listopad 24th, 2008 o godzinie 10:27
@Karol: mimo tego, że to dziwna sytuacja dla laptopa, gdy pracuje tylko na zasilaczu sieciowym – ale uważam, że w przypadku Apple to wada konstrukcyjna… Laptop powinien spokojnie uciągnąć na samym zasilaczu
Listopad 24th, 2008 o godzinie 17:53
hmm przyznam ze bardzo mnie zaskoczyl ten artykul. Napisze osobiscie co sam robie, na notebookach pracuje juz kolo 7 lat. Otoz zawsze pracuje na laptopie bez baterii oprocz sytuacji gdy gdzies z nim wychodze, laduje baterie do 100% nastepnie ja wyjmuje i trzymam w szyfladzie. Zawsze jest naladowana na 100% podczas przechowywania, nigdy nie doladowuje baterii, bo wiem ze ma ona tylko okreslona ilosc cykli ladowania, nie marnuje tych cykli na ciagle doladowania bo to skraca jej zywotnosc, sam bylem nie raz swiadkiem jak ludzie zabijali baterie na skutek ciaglego doladowywania lub nie wyciagania z laptopa i doladowywania ja bez przerwy. Nawet jak bateria jest juz naladowana latwo zauwazyc ze jej styki sa przegrzane poniewaz caly czas ida na nia impulsy elektryczne. Zauwazylem ze trzymanie baterii non stop w laptopie ja po prostu zarzyna. Moje baterie maja 3 a nawet 4 lata zywotnosci wiec trudno mi uwierzyc ze cos „zle robie”.
Dlaczego przechowuje baterie naladowane a nie rozladowane w szufladzie? z prostego powodu, jak wychodze gdzies nagle, co sie czesto zdarza biore baterie aby ja po prostu uzyc, wiec przechowywanie w formie rozladowanej nie ma dla mnie najmniejszego sensu.
Codziennie tez uzywam laptopa bez baterii, nie widze sensu ja eksploatowac skoro ja nie uzywam. Moze potraktujecie moje stanowisko jako herezje, ale z moich empirycznych badan wynika ze moje postepowanie jest sluszne, bowiem moje baterie zyja bardzo dlugo i maja sie dobrze.
Listopad 26th, 2008 o godzinie 09:08
Ja (w laptopie od października 2006r.) wkładam baterię tylko na wakacje, ferie zimowe a poza tym jak mam taką potrzebę i trzyma mi ok. 2 godz.
A trafia w moje łapy sporo nie starych (tzn. rok, półtora) laptopów w których bateria trzyma 20 – 40 min. …
Nie wiem po co mam trzymać baterię w laptopie skoro stoi cały czas w tym samy miejscu i zasilacz podpięty mam pod upsa który został mi po stacjonarnym. W teren zabieram służbowy który jak dostałem miał 11 miesięcy użytkowania i bateria trzyma w nim 25 min. (nie mam pojęcia co z min poprzednik wyrabiał ?)
Kwiecień 2nd, 2009 o godzinie 00:16
alez bzdury coniektorzy pisza.. wyluzujcie. po pierwsze laptop jest dla was, a nie odwrotnie. po drugie, bateria nawet przy katowaniu wytrzyma na pewno rok, albo i 2. po trzecie, po tych 2 latach bedziecie mieli chrapke na nowy sprzet bo tak sie technologia zmienia. po czwarte, jesli juz chcecie dbac o baterie, to dla swietego spokoju waszego sumienia po kupnie lapka rozladujcie ja do kilku % i naladujcie do pelna, oraz trzymajcie pod zasilaczem jeszcze troche po tym jak skonczy ladowac. po piate, nie bojcie sie zostawiac baterii w laptopie. nic jej nie bedzie! kiedy laptop nie pracuje, nie pobiera energii, wiec nie powinna sie rozladowac (oprocz samoistnego rozladowania bo bardzo dlugim czasie np. 2 tygodnie). pozatym, nic jej nie bedzie jesli naladuje sie do 100% i wciaz bedzie w laptopie a wy bedziecie pracowac jeszcze dlugo na zasilaczu. opamietajcie sie, przeciez gdy ona sie naladuje do pelna to zasilanie zostaje o d c i ę t e !!! Wiec tak jakby lezala w wylaczonym laptopie, jedyne co moze na nia zle wplywac to cieplo laptopa, ale przeciez nie jest na tyle duze zeby miala sie uszkodzic, chyba ze czujecie ze ewidentnie sie grzeje, ale ja sie z tym nie spotkalem. po okolo dwoch latach sprawnosc baterii spadnie raczej sporo, moze nawet prawie polowe. jesli przez caly tydzien nie bedziecie korzystac z baterii z przymusu, to dla jej kondycji rozladujcie ja raz w tygodniu. najlepszy wynik w kategorii zywotnosc/przydatnosc jest wtedy, gdy jest systematycznie uzywana, zadko ladowana czyli np. kilka razy na tydzien uzywamy lapka a raz w tygodniu ladujemy akumulator. wtedy ilosc cykli (zywotnosc) mozecie siebie pomnozyc x tygodnie i zobaczycie ile wam zostalo :) wyluzujcie troche, to na prawde nie jest jakas wielka strata kiedy po 2latach wymienia sie baterie..
Maj 4th, 2009 o godzinie 17:58
@up dobrze gadasz.:)