Car Stuff część 2 – mocy przybywaj
modding, test Listopad 20th, 2008
W poprzedniej części opisałem kilka możliwości zainstalowania netbooka w samochodzie. Nic nam jednak z tego, jak po (w najgorszym wypadku) 2 godzinach w pełni naładowany laptop zamigocze nam automatycznym przejściem w stan hibernacji, spowodowanym zbyt niskim stanem naładowania akumulatora. Nie pomoże wtedy nawet okrzyk: „na potęgę posępnego czerepu – mocy przybywaj”…
Czas pracy laptopów na podtrzymaniu bateryjnym to chyba najwolniej rozwijających się elementów tych komputerów. Szybkość procesorów zbliżyła się do tych oferowanych w stacjonarnych, większych bratach, karty graficzne potrafią obsłużyć wymagające gry a dyski twarde umożliwiają przechowywanie dziesiątek filmów. No a akumulatory – średnio 1,5h -2,5h a hitem jest 5 godzin bez potrzeby ładowania.
Można oczywiście wrzucić jakąś cegłę z dziewięcioma ogniwami, jednak to i tak nie pozwoli na odpowiednie podtrzymanie pracy komputera przy korzystaniu jednoczesnym z USB, WiFi, 3G i innych technologii (których skrótowce potrafią nieźle wkurzyć osobę niezorientowaną). Tutaj może nam przyjść z pomocą podłączenie netbooka do zasilania w samochodzie.
Większość samochodów wyposażonych jest w jedno, lub więcej tzw. gniazd zapalniczki – specyficzne w kształcie gniazdo, które dając ~12V umożliwia zasilenie innych urządzeń.
Zapotrzebowanie na energię potrzebną do zasilenia urządzeń, które miewamy przy sobie jest ogromne: laptop, telefon, GPS, słuchawka bluetooth, ajpod-srajod itd. Z tego też powodu lepiej wyposażone zestawy mają tzw. ładowarkę samochodową. Po wpięciu do wyżej wymienionego gniazda kawałek elektroniki (przetwornica) zamienia napięcie na takie, które będzie odpowiednie dla danego urządzenia. Sprawa wydaje się dość prosta, jednak jest kilka „ale”…
Można pominąć fakt, że Aspire One ma bardzo małe zapotrzebowanie na moc – przy sporym obciążeniu bierze ok.14W, przy standardowej pracy jest to w granicach 10W. Mówię o tym z tego powodu, że przy większych obciążeniach bywają problemy.
W momencie, gdy pojawia się myśl o podłączeniu czegoś w samochodzie, zanim zaczniemy szperać na Allegro wybierając odpowiednie rozwiązanie, warto zapytać się na forum traktującym o naszym samochodzie, lub na elektroda.pl (świetne forum) o możliwości elektryczne naszego autka. Pomijam już fakt, że bywają upierdliwości w postaci odłączenia zasilania przy wyciągnięciu kluczyka ze stacyjki, czy bardzo duże wahania napięcia. Chodzi o maksymalne obciążenie. To, że bezpiecznik w tym obwodzie ma najczęściej dopuszczalne 30A (warto wozić ze sobą komplet bezpieczników, sprawdzone empirycznie) nie znaczy, że kable wytrzymają tyle przez dłuższy czas! Jak wspominałem – Aspire One nie jest pożeraczem Watów, ale są magicy, co wpinają dodatkowo lodówkę, telewizor i jeszcze kilka elektrycznych maszyn. Nasz netbook ma na zasilaczu napisane 30W (czym sugerują się niektórzy) – ale ta wartość oznacza dopuszczalne chwilowe obciążenie dla samego zasialcza, co nie jest równoważne z tym, ile potrzebuje komputer.
Pierwsza metoda – zakup prostej ładowarki samochodowej

Już o tym kiedyś pisałem – krótko po pojawieniu się na rynku Aspire One można już było kupić tzw. ładowarki samochodowe. W przystępnej cenie (ok.50zł) otrzymujemy „napuchnięty wtyk” do gniazda zapalniczki, z drugiej strony zakończony bolcem pasującym do naszego komputera. Znamy takie rozwiązanie szczególnie przy nawigacji satelitatnej (GPS), gdyż w zestawie jest najczęściej w komplecie taki zestaw.
Ja tak średnio wierzę w takie rzeczy, szczególnie jak cena i wielkość urządzenia jest niska. Na wyjściu powinno być 19V. Zakłada się, że wahania napięcia +/- 1V nie zaszkodzą obwodom komputera. Gdy jednak zacznie wskakiwać napięcie 22V i więcej, żywot komputera może się skrócić (droga naprawa).
Kolejna sprawa w przypadku spadków napięcia to skrócenie żywotności akumulatora. Największym wrogiem baterii nie jest używanie go, ale krótkie rozładowania (w najbliższym czasie napiszę coś o tym, jak dbać o akumulator).
Podsumowując:
+ tanie, zajmuje mało miejsca
- mała uniwersalność; najczęściej wykonane z najtańszych, kiepskiej jakości elementów
Druga możliwość -uniwersalne zasilacze samochodowe do laptopów
Sytuacja trochę podobna, jak w powyższym przypadku, różnica jednak to większa uniwersalność – możliwe, że mamy dwa laptopy, lub w przyszłości zmienimy komputer. Takie ładowarki wyposażone są w kilka rodzajów końcówek i regulowane napięcie. Ceny zaczynają się już od 25zł.
Przed zakupem dobrze jest zadać pytanie google, co twierdzą użytkownicy. Może się okazać, że za niską kwotę uzyskamy świetne rozwiązanie.
Przykładowy model na zdjęciu obok ma zakres napięć 15-20V (regulowane) i dopuszczalne obciążenie 80W (ok. 3,5A maksimum).
+ uniwersalność, przystępne ceny
- najczęściej większe, od poprzedniego rozwiązania. Należy też uważać na jakość takich rozwiązań.
Trzecia możliwość -przetwornica napięcia -12V -> ~230V
A gdyby tak zamienić „zapalniczkowe” 12V prądu stałego na 230V prądu przemiennego? Nie ma problemu – od tego właśnie są inwertery (przetwornice). Potem już tylko wpinamy standardowy kabel od zasilacza i laptopa i voila. Pojawić się może pytanie, czy to ma sens: nie dość, że w tą i spowrotem zmieniamy napięcie z kreski w sinusoidę a dodatkowo możliwe są straty energetyczne. Ma to jednak sens, szczególnie dla bezpieczeństwa komputera. Po prostu separujemy elektronikę od bezpośredniego wpływu idącego z samochodowego alternatora. Dodatkowym plusem jest uniwersalność tego rozwiązania – możemy podpiąć do instalacji dowolne urządzenie, pracujące z napięciem 230V. Ta „dowolność” jest oczywiście złudna – w momencie, gdy zapragniemy wpiąć grzałkę 2kW, pompę zanurzeniową i inne wynalazki, w najlepszym wypadku popalimy tylko kable… Ja miałem okazję korzystać z Power Inverter 400W (największa wada, że głośny wentylator) i Vakoss TP-3287-XK (całkiem dobry).
Na co zwrócić uwagę w przypadku przetwornic 12-230V:
- jakość wykonania (poczytać o modelu w internecie),
- nie startować z przetwornic przy wyłączonym silniku,
- nigdy nie należy pozostawiać przetwornicy podłączonej! Te urządzenia się grzeją, obciążają kable, etc.
- rodzaj wtyczki – gniazda w samochodach potrafią się różnić,
- dodatkowe „bajery” – np. gniazdo USB (5V), pozwalające podłączyć do ładowania telefon komórkowy, czy iPoda,
- netbook nie potrzebuje dużo amperów – jednak jak przyjdzie nam do głowy wpinać kilka innych urządzeń, to należy się zastanowić nad wpięciem przetwornicy bezpośrednio do akumulatora.
No i należy jeszcze pamiętać, że zrobi nam się gąszcz kabli w samochodzie…
(2) Komentarze w “Car Stuff część 2 – mocy przybywaj”
Dodaj Komentarz
Zabezpieczenie CAPTCHA (przepisywanie kodu z obrazka) jest uciążliwe, jednak chroni stronę przed ogromną ilością spamu. Na blogu działa także filtr - w sytuacji, gdy użyjesz dwóch (lub więcej) linków, komentarz będzie czekał na akceptację administratora.


Listopad 21st, 2008 o godzinie 21:04
dodac nalezy ze zbyt szybkie ladowanie akumulatorka nie jest „zdrowe” dla niego. przy ladowaniu akukulatorek ciagnie tyle pradu ile tylko moze. standardowy zasilacz acerka podaje max 1,58A a podany przez autora zasilacz uniwersalny okolo 4,2A to ponad 2,5 raza wiecej. bonusem takiej sytuacji jest ze szybciej naladujemy baterie a bolem ze szybciej ja wyekspoatujemy.
Listopad 22nd, 2008 o godzinie 14:56
@xel20: akumulator przy ładowaniu nie ciągnie tyle, ile może (bo by Ci gniazdko w ścianie pociekło, albo przewody oświetliły wieczorne ciemności), ale tyle, ile mu się pozwoliło. Jak masz ładowarkę do akumulatorów (tzw. procesorową) to sam decydujesz, czy chcesz mieć akumulatorki naładowane w 10minut (bardzo dużym prądem w krótkim czasie, ale to skróci żywotność), czy nic Ci nie przeszkadza zostawienie aku na noc w ładowarce;
W laptopie decyduje o tym układ elektroniczny w baterii i dodatkowy obwód. Dobra ładowarka (i najczęściej układy w baterii) ładują aku 2-fazowo – najpierw się ładuje stałym prądem (średnio 500mA) do momentu, aż jedno ogniwo ma ok. 4,1V. Potem podobnym napięciem (4-4,2V) następuje ładowanie do momentu spadku prądu ~0. do pewnego poziomu a potem stałym napięciem, aż prąd spadnie do zera.
Napis na zasilaczu oznacza ile maksymalnie można go (chwilowo obciążyć), zanim elektronika jego nie wyzionie ducha.