Sprzęt elektroniczny jest drogą rozrywką. Z tego też powodu właściciele firm produkujących przeróżne futerały, kabury, pianki nie przymierają głodem. W przypadku netbooków pierwsza myśl to oczywiście pokrowiec zabezpieczający przed porysowaniem i uszkodzeniem delikatnych elementów komputera. Z czasem przychodzi pomysł specjalnej folii osłaniającej wyświetlacz – jednak nowością w ostatnim czasie są… kondomy na klawiaturę.

Jest to całkiem niegłupi pomysł – za około 12$ (35zł) otrzymujemy elastyczną, poliuretanową (TPU) nakładką na klawiaturę o grubości 0,2mm, która wg. zapewnień sprzedawców jest bardzo dobrze dopasowana (nie utrudnia pracy), nie rysuje ekranu LCD (kiedy netbook jest zamknięty) no i można ją łatwo zdjąć i umyć…
To, że niszczymy klawiatury, że nie mamy okruchów między klawiszami to dobrze – dla nie jednak najważniejsza jest inna kwestia – higiena. Może to wyda się dziwne, ale np. w biurze największym siedliskiem bakterii jest właśnie klawiatura. W szczególności w przypadku laptopa może to być problem – ciągle w ruchu, nie zawsze jest czas umyć ręce a pracując przy komputerze jemy. Temat może błahy – polecam jednak poczytać artykuły „Czym się różni klawiatura od deski sedesowej„, czy „Groźne bakterie na klawiaturach komputerowych„. Producentów tego typu nakładek jest kilku, dominuje natomiast „Cooskin”:

[ źródło zdjęć: aukcja ebay ]



 Subskrybuj (FeedBurner)