Całkiem nie tak dawno cała Polska nuciła hit zespołu Eiffel 65 – „I’m Blue (da ba dee)„. Producenci sprzętu komputerowego (w tym netbooków) wzieli sobie do serca te słowa (wcześniej nucąc piosenkę byli smutni) i zrobili to, czego oczekują klienci – nadali kolory swoim urządzeniom.

Ciężko mi powiedzieć, która firma jako pierwsza zaczęła dbać o wygląd laptopów. W tym miejscu chyba trzeba pominąć Apple, ponieważ Steave Jobs nie ma konkurencji w zawodach „kto zrobi ładniejszą obudowę”. Mi utkwiły w głowie pierwsze notebooki Della – przynajmniej ich reklamy różnokolorowych obudów.
Z racji tego, że netbook ma być komputerem, którego ma się zawsze przy sobie, to musi wyglądać ładnie, pasować do bucików, pokazywać wnętrze użytkownika* (niepotrzebne skreślić). Acer wprowadzając swoje cacko na wstępie pokazał model biały („Seashell White”) i niebieski („Sapphire Blue”). Dość szybko pojawiły się też brązowy („Golden Brown”) i … różowy („Coral Pink”). Dla niezorientowanych, którzy tak jak ja dziwią się tym ostatnim: kolor różowy ma ogromne wzięcie w Irlandii i Wiellkiej Brytanii – można kupić różową kierownicę do samochodu, różową tarkę do jarzyn, różowy przedłużacz do prądu. Jednym słowem – różowe, co niezbędne do życia…
Wracając do tematu – Asus wprowadzając swojego nowego UMPC (Eee901) uświadomił sobie, że ludzie lubią żyć kolorowo.

Jedyny komentarz do tematu artykułu, jaki mi się nasuwa: Acer zrobił dobry krok, narzucając jako standard w netbookach możliwość doboru koloru obudowy do własnych upodobań.

(źródło zdjęć: http://www.liliputing.com)



 Subskrybuj (FeedBurner)